Partycypacja w Smart City

Temat partycypacji w Smart City jest istotnym aspektem. Nie sposób jednak zacząć o nim rozmawiać  bez wyjaśnienia tych pojęć. 

Partycypacja oznacza uczestnictwo, udział jednostek w większej grupie, formacji, czy sprawowaniu rządów. To sposób na aktywne branie udziału w wydarzeniach, które nas dotyczą. Rolą demokratycznych państw i miast jest włączać obywateli w proces decyzyjny, pytać ich o zdanie i działać zgodnie z głosem ludu. Specjalnym rodzajem partycypacji jest ta obywatelska, która dotyczy nas jako obywateli. Opiera się ona na komunikacji i dialogu z władzą i skupia się na wspólnym podejmowaniu decyzji. Stanowi więc istotny element demokracji. 

Smart City to tak zwane miasto inteligentne. Jak wyjaśnialiśmy w tym wpisie trudno uznać, że określenie to dobrze oddaje charakterystykę pojęcia. Nie chodzi tu bowiem tylko o inteligencję, a raczej inteligentne, czyli sprawne, elastyczne zarządzanie miastem. Dodatkowo należy nadmienić, że współczesne Smart Cities są projektowane zgodnie z ideą trzeciej generacji Smart City.. Miasta 3.0 charakteryzują się mocnym zorientowaniem na człowieka – mieszkańca i to jego jakość życia jest kluczową wartością. Są więc to jednostki ambitne i nowoczesne, mające za cel poprawę życia obywateli z wykorzystaniem technologii. Kluczowe wydaje się przyjęcie, że ważną rolę odgrywają kapitał ludzki i społeczny, edukacja, środowisko naturalne. Należy traktować więc smart city jako nowy paradygmat w rozwoju miejskim. 

Na czym polega partycypacja w Smart City?

Partycypacja w najnowszej generacji miast inteligentnych to uczestnictwo obywateli w procesie podejmowania decyzji  w wersji elektronicznej. Oznacza to, że wykorzystuje ona nowe technologie informacyjne i komunikacyjne (ICT – information and communication technologies) w procesie. Na zjawisko to używa się też określeń demokracja 2.0 lub e-demokracja. 

Technologia towarzyszy nam na co dzień. Nie wyobrażamy sobie już dnia bez smartfona, ani powrotu do poczty analogowej zamiast e-maili. Naturalne jest więc, że także partycypacja staje się cyfrowa. Badania OECD pokazały, że korzystanie z nowoczesnych technologii w istotny sposób wpływa na wzrost poziomu zaangażowania obywateli w sprawy publiczne. Ukuło się nawet nowe pojęcie demokracji cyfrowej (digital democracy). Określane z zakresu ICT oraz komunikacji internetowej (CMC) znajduje zastosowanie we wszystkich rodzajach mediów. Jego celem jest wzmocnienie politycznej demokracji i udziału obywateli w tym procesie. 

Elektroniczna partycypacja i bariery 

Należy tu jednak podkreślić, że narzędzia te nie mogą być jedyną formą partycypacji. W Polsce wciąż mamy problem z wykluczeniem cyfrowym. Pojęcie to nawiązuje do koncepcji wykluczenia społecznego, rozumianego jako brak dostępu do określonych dóbr niezbędnych do normalnego funkcjonowania w społeczeństwie. Wykluczenie cyfrowe nie wynika z samego tylko z braku połączenia z Internetem. Innymi przyczynami są: brak umiejętności posługiwania się komputerem, smartfonem, nieintuicyjna nawigacja stron czy niska prędkość łącza (szczególnie w małych miastach i na wsi).

Według badań CBOS na rok 2018 zaledwie 25% osób powyżej 65 lat i 51% w wieku 55–64 lata korzysta z Internetu, podczas gdy robi to zdecydowana większość ludzi młodych.

To prowadzi nas do stwierdzenia, że nowe narzędzia mimo, że obsługiwane głównie przez młode pokolenia Millenialsów i Generacji Z, uważanych jako digital native, muszą dalej być inkluzywne i projektowane w sposób nie pogłębiający wykluczenia. Dostrzeganie znaczenia kapitału społecznego, wiedzy oraz zaawansowanych technologii, pozwalających oszczędzać zarówno czas, jak i energię dla rozwoju miast, staje się wyznacznikiem efektywnego zarządzania w tych jednostkach.

Cechy e-partycypacji

Jak podkreśla Izabela Kapsa w publikacji “Elektroniczna partycypacja obywatelska

w miastach typu smart. Doświadczenia Polski na tle innych państw” cechy partycypacji obywatelskiej to: wpływ na mechanizmy demokracji bezpośredniej, rozwój dwustronnej komunikacji wyborca-polityk, wzrost zainteresowania procesami politycznymi (e-partycypacja) bądź wykorzystanie ICT do bieżącej pracy administracji publicznej (e-rząd)

„Nikogo nie trzeba chyba przekonywać, że sprawna e-administracja to w XXI wieku synonim sprawnego państwa”

– Anna Streżyńska, prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej, w latach 2015–2018 minister cyfryzacji 

Przykłady

Partycypacja elektroniczna w Polsce nie jest jeszcze czymś wszechobecnym. Sytuację jednak poprawiła “siła wyższa” w postaci pandemii COVID-19. To ona zmusiła wiele urzędów do przejścia w tryb pracy zdalnej oraz digitalizację materiałów. 

Najbardziej powszechnym przykładem “miejsca” do partycypacji są BIP (Biuletyn Informacji Publicznej), czyli system stron internetowych, stworzony w celu powszechnego udostępniania informacji publicznej w obrębie jednostek terytorialnych. Inne narzędzia to ePUAP czy strona obywatel.gov. Wart podkreślenia jest jednak fakt, że strony te mają funkcję głównie informacyjną. Na drabinie partycypacji jest to jeden z niższych szczebli. 

Arnstein, Sherry R. „A Ladder of Citzen Partcipaton”

Wyżej jest konsultowanie, do którego możemy zaliczyć budżety obywatelskie. To dwukierunkowa partycypacja, polegająca na partnerstwie między rządzącymi a obywatelami. Warto jednak zauważyć, że z ewaluacji dokonanej przez W. Kebłowskiego (W. Kębłowski, Budżet partycypacyjny. Ewaluacja, Warszawa 2014), w której ocenił 97 edycji budżetów partycypacyjnych w 72 samorządach. Wynika z niej, że tylko co dziesiąty budżet obywatelski spełnia wszystkie kryteria wynikające z definicji budżetu partycypacyjnego.

Przekazywanie informacji obywatelom na temat podjętych decyzji pozornie daje wrażenie szacunku i partnerstwa. Tak naprawdę jest jednak traktowaniem ich jako podwładnych, którzy jedynie zapoznają się z decyzjami podjętymi przez władzę. Konsultowanie idzie już krok dalej, ponieważ dopuszcza możliwość wypowiedzenia się obywateli. Wypowiedź ta, jak wiemy jednak z licznych konsultacji, nie musi być brana w ogóle pod uwagę.

„Jasne, że konsultacje”

Jak podkreśla wymieniona już wcześniej Izabela Kapska:

dobrym przykładem projektu konsultacyjnego jest częstochowski projekt „Jasne, że konsultacje”. Jego celem było zaktywizowanie mieszkańców do współuczestniczenia w życiu miasta. Działanie dokonywane było przez czynny udział w procesie kształtowania budżetu obywatelskiego, zapoznanie ich z zasadami podziału finansów, uczenie mieszkańców współdecydowania o kierunku rozwoju Częstochowy oraz zacieśnianie więzi w społeczności lokalnej.

“Rządy nie mogą dłużej postrzegać swoich obywateli jako problemu do zarządzania i rozwiązania. (…)  Przeciwnie, prawdziwy przywódca musi myśleć przyszłościowo i wyprzedzająco. Skuteczni liderzy światowi uznają, że obywatele są nie po to, by ich kontrolować, ale stanowią potencjał ludzki do podejmowania globalnych wyzwań i czynnego realizowania swoich dążeń. (…) A jest to możliwe tylko dzięki połączeniu technologii ze współpracą”. 
Ambasador Stuart W. Holliday

Trendy i oczekiwania 

Partycypacja elektroniczna w Smart Cities powinna przykuć uwagę włodarzy miast. Nie tylko zapewnia lepszą efektywność, ale także dobrze wpisuje się we współczesne trendy i zmiany zachowań ludzi. Jeśli zagadnienie to zrównamy z mapą trendów infuture to okaże się, że wypełnia ona przestrzenie zarówno trendów współczesnych, jak i tych przyszłościowych. I tak możemy zauważyć, że e-partycypację możemy zaliczyć do Smart Living, w ramach którego rozwiązania oparte głównie o nowe technologie wspierają codzienne życie człowieka tak, aby było łatwiejsze. Dodajmy do tego trend Seamless Tech. W jego ramach technologia, wpisując się w codzienne życie człowieka, staje się dla niego prawie niedostrzegalna. Przykładem może być nasz telefon – płatność bezgotówkowa, bilety, poczta. Smartfon integruje wszystkie te funkcje. Przyzwyczailiśmy się już do tego, że telefon nie służy już tylko do dzwonienia – to agregat potrzebnych technologii. Okazuje się, że przeniesienie debaty nad sprawami miejskimi do sieci jest wręcz koniecznością. 

Przyszłość jest już dziś

Miasta, by być konkurencyjne, muszą podążać za aktualnymi tendencjami. Dlatego też ważna jest podkreślenia idea globalizacji 4.0. To obszar łączący rozwiązania i idee, które odpowiadają na zmieniające się potrzeby i realia współczesnego, zdigitalizowanego świata oraz organizmów w nim funkcjonujących. Łączy się to z trendem Make Tech Human, czyli zauważalnemu naciskowi na coraz większą rolę technologii w służbie człowiekowi. Jak wspomina Natalia Hatalska, jest to Soft City, czyli idea miasta transparentnego, w którym mieszkańcom łatwiej jest wchodzić w relacje ze sobą i otaczającymi ich miejscami. To także miasto niesilosowe, które nie jest podzielone na niezależne od siebie działy i jednostki,  działające osobno w izolacji jedna od drugiej jak betonowe silosy.

Warto pamiętać także, że Smart City, to miasto, które na bieżąco bada swoich mieszkańców. W czasie rzeczywistym jest więc w stanie powiedzieć, co i jak się zmienia. To miasto tworzone w myśl zasady zrównoważonego rozwoju, gdzie technologia jest jednym z narzędzi budowania bezpiecznej, efektywnej i funkcjonalnej przestrzeni. Technologia jest jednym z narzędzi wspierających ten proces. W świecie w, którym mówi się wciąż o rosnącej roli danych, bazowanie na ich analizie i interpretacji, czyli tzw. „data-driven approach” staje się jednym z najważniejszych elementów cyfrowej transformacji.

Partycypacja to korzyści

Przywołując raz jeszcze raport OECD, warto wskazać na trzy główne zalety pogłębiania partycypacji: 

  • lepszą jakość polityki; 
  • większe zaufanie i akceptację polityki władz; 
  • współodpowiedzialność za tworzenie polityki. 

Na zakończenie nie pozostaje nie zacytować po raz ostatni Izabeli Kapskiej:

Zwiększenie partycypacji obywatelskiej to zatem wyzwanie dla państwa i samorządów. Powinny one prowadzić odpowiednią edukację obywatelską, a także dbać o rzetelność i realność stosowanych mechanizmów partycypacji. Im bardziej władza lokalna dopuszcza różne segmenty społeczności i grupy interesu do decyzji politycznych i dialogu społecznego, tym bardziej aktywna obywatelsko jest społeczność, tym większy jest globalny sukces lokalny. Poza działalnością edukacyjną, należy oczekiwać również zmian o charakterze legislacyjnym, wspierających czy nawet wymuszających większą intensywność interakcji między władzami samorządowymi i poszczególnymi segmentami społeczności lokalnej. Dobre prawo umożliwia, a czasem nawet pobudza innowacyjne rozwiązania w tym zakresie. Wprowadzenie mechanizmów partycypacyjnych pozwala na zwiększenie społecznej akceptacji realizowanych polityk, a także na optymalizację podejmowanych decyzji. 

Dane satelitarne w miastach

Kosmos a miasto na pierwszy rzut oka mają niewiele wspólnego. W końcu wszechświat to coś nieskończonego, odległego i prawdopodobnie nie jest pierwszą rzeczą, o której myślimy wstając rano i jadąc do pracy. Miasto zaś to jego odwrotność – mamy je na co dzień, na wyciągnięcie ręki. To tu w większości funkcjonujemy, spędzamy czas, mieszkamy, pracujemy. Te dwie rzeczy łączy jednak bardzo specyficzna rzecz, a mianowicie dane satelitarne. 

Od czego to się zaczęło?

Dane satelitarne wykorzystuje się do monitoringu od prawie sześćdziesięciu lat. Pierwsze zdjęcia Ziemi z kosmosu zrobiono podczas lotów suborbitalnych w 1946 r. Zdjęcia satelitarne Ziemi natomiast po raz pierwszy zostały wykonane 14 sierpnia 1959 r. przez amerykańskiego satelitę Explorer 6. 

Pierwsze zdjęcia z kosmosu podczas lotu V-2 No. 13 wystrzelonym przez USA 24 października 1946 roku źródło: Wikipedia.

Nie oszukujmy się, daleko im do tego, co teraz oferuje w swych ogólnodostępnych albumach NASA. Odsetek ludzi korzystających z danych satelitarnych, w tym zdjęć, tylko po to, by zobaczyć sobie Ziemię z wysokości jest jednak niewielki. 

Dane satelitarne służą bowiem znacznie szerzej. Dzięki nim możemy obserwować oceany, atmosferę oraz zmiany zachodzące w czasie. Co więcej, pewnie spotkaliście się z nimi, a nawet o tym nie wiecie. Prognoza pogody, mapa Google’a czy Apple’a czy komunikaty w prasie podczas wyjątkowego stanu to tylko przykłady ich wykorzystania. 

W kontekście miast ten temat dotyczy równie szerokich zagadnień. Dzięki takim danym możemy monitorować stan lądu, w tym środowiska naturalnego, obserwować atmosferę czy nawet kierować działaniami pod kątem zarządzania kryzysowego. 

Miejska skala

Ponieważ miasta, to główne siedliska ludzi (a jak pokazują badania trend urbanizacji będzie się zwiększał), kluczową rolą jest monitorowanie miast, ich struktur i kierunków rozwoju. Dzięki danym pozyskanym z satelitarnej obserwacji terenu, jesteśmy w stanie skontrolować wiele obszarów. Wśród nich są na przykład informacje o tym, jakie jest pokrycie terenu. Pozwalają także wykryć samowole budowlane czy sprawdzać pokrycie infrastrukturą transportową. Wreszcie pozwalają także tworzyć trójwymiarowe modele (należy tu jednak pamiętać, że ewentualne tworzenie modeli 3D wymaga zastosowania również innych technologii, jak LIDAR – radar wykorzystujący laser lub zdjęcia lotnicze).

W ten sposób możemy także kontrolować temperaturę powierzchni lądu, w tym zjawisko miejskiej wyspy ciepła. Na bazie tego oraz informacji o wskaźnikach terenów biologicznie czynnych łatwiej jest zapewniać komfort przebywania w danej przestrzeni i dbać o jak najwyższą jakość życia w miejscowości. Miasto jednak, to również ludzie mający swoje potrzeby, konieczne do zapewnienia. Jedną z podstawowych jest dostarczenie żywności. Dane satelitarne i tu mogą być pomocne, są w stanie bowiem służyć do precyzyjnego określania stanu upraw i rolnictwa. A co za tym idzie do racjonalnego planowania zaopatrzenia jednostki w racje żywnościowe. 

Dane satelitarne w kryzysie

Ten wątek prowadzi nas ku kolejnemu, czyli zarządzaniu kryzysowemu. Samo pojęcie, chociaż nie napawa optymizmem, jest niestety naszą współczesną codziennością i lekcją do odrobienia przez każdy samorząd. Sytuacja spowodowana przez COVID dramatycznie obnażyła jak słabe i kruche są nasze systemy zarządzania.

Koronawirus to jednak jeden z wielu sytuacji, z którymi możemy mieć do czynienia. Światowa Organizacja Zdrowia w 2018 roku wpisała na listę największych globalnych zagrożeń chorobę X. Litera „X” oznacza, że chodzi o tajemniczy patogen X nie poznany jeszcze przez naukę. Chociaż został on uznany przez WHO za bardzo poważne zagrożenie dla ludzkości, jak widać skutecznie paraliżuje nasze życia i działania. Niestety, takich zagrożeń jest więcej.

Pamiętając sytuacje z poprzednich lat, kiedy susze powodowały odcięcia całych miejscowości od wody, niestety przewidujemy kolejne, podobne scenariusze również w najbliższej przyszłości. Dane satelitarne nie tylko mogą pomóc w prewencji takich przypadków ponieważ dzięki nim jesteśmy w stanie monitorować poziom wód, ale także na ich bazie opracowywać symulacje i scenariusze zachowań. Dostęp do takich informacji może zapewnić nam przygotowanie planu ochrony cywilnej oraz czasu reakcji. Podobnie kwestia ma się z innymi kataklizmami, jak pożary, porywiste wiatry, trzęsienia ziemi czy awarie przemysłowe. Wiążę się to także z całym systemem monitoringu pogody, czyli obserwacją atmosfery.

Świadomość dostępu do takich systemów pozwala na ich wczesne przewidywanie, a tym samym minimalizację zagrożeń. Co więcej, w trakcie samego wydarzenia dzięki takim danym jesteśmy w stanie na bieżąco kontrolować zmiany i zapewnić bezpieczeństwo oraz dostarczenie pomocy. Po stanie wyjątkowym dzięki porównaniu informacji o wiele łatwiej jest oszacować rozmiar zniszczeń i wyliczyć koszty potrzebne do ich niwelacji. 

Warunki do spełnienia

By to wszystko się zadziało konieczne jest jednak spełnienie konkretnych warunków. Po pierwsze – świadomość, po drugie – dostosowanie do potrzeb, a po trzecie – wygoda użycia. 

Świadomość konieczna jest, by rozwijać kompetencje. Chociaż coraz częściej mówimy o świecie, w którym zaczynamy spotykać się z problemami tzw. “czarnych łabędzi” (problemami, o których nie mieliśmy pojęcia), to świadomość występowania pewnych zjawisk, zwinne kompetencje i wiedza, którą możemy wykorzystać w szerokim zakresie wydają się być kluczem do sukcesu. Współczesny, dynamiczny świat szykuje nam coraz więcej wyzwań. Przetrwanie w nim warunkuje u nas wykształcenie właśnie takich umiejętności. Co więcej, obecnie nie tylko biznesy muszą podporządkowywać się klientowi, muszą robić to także systemy. Dlatego mając pewien zasób – korzystajmy z niego szeroko. 

Dostosowanie do potrzeb mocno nawiązuje do punktu pierwszego. Szczególny walor należy jednak nałożyć tu na beneficjenta, czyli klienta, który wysuwa do nas te potrzeby. Dlatego w przypadku danych, chociaż warto wiedzieć o ich wszystkich rodzajach, ofertować należy jedynie to, co potrzebne. Jeśli dana usługa nie wymaga najwyższej jakości, nie stosujmy jej. Optymalizacja jest równie ważna.  

Punkt trzeci to właściwie wynik powyższych. Dostosowanie do potrzeb gwarantuje wygodę użycia. Tylko słuchanie, zwracanie uwagi na to, co mówi klient, użytkownik okraszone naszym krytycznym myśleniem z wiedzą o zasobach da nam odpowiedź na dobry produkt. 

Nad tym wszystkim stoi zaś kontynuacja, rzetelność i wiarygodność danych. Chociaż proces tworzenia miast nie jest krótki, to konieczne jest by pracować na aktualnych informacjach. Warunkiem koniecznym do tworzenia miast zrównoważonych, dobrze zarządzanych, właściwie projektowanych jest opieranie się na nieprzedawnionych danych. 

Pomocne dane satelitarne

Współczesne możliwości dają nam, jak widać, wiele. To szczególnie ważne w świecie VUCA. Termin ten pochodzi od słów: volatility (zmienność), uncertainty (niepewność), complexity (złożoność) i ambiguity (niejednoznaczność). Został stworzony przez armię Stanów Zjednoczonych. Pojęcie, stworzone z pierwszych liter słów, opisuje specyfikę sytuacji podczas wojny, ale dobrze opisuje także inne zjawiska i procesy. Spotkamy się z nim w tematach biznesu, przywództwa, a także zarządzania. Nie bez powodu mówi się o nim również w kontekście miast.

W dobie tak silnej urbanizacji warto pamiętać, że chcemy dążyć do idei Smart Cities, a pamiętajmy miasto jest definiowane jako smart, gdy dysponuje kapitałem ludzkim i społecznym, tradycyjną i  nowoczesną infrastrukturą komunikacyjną, jego rozwój jest zgodny z teorią rozwoju zrównoważonego, a partycypacyjny system rządów zapewnia lepszą jakość życia. Myśląc perspektywicznie, musimy mieć tego świadomość. Miasto przyszłości to miasto smart, antykruche, elastyczne, adaptujące się i odporne na nieznane zagrożenia. Bazowanie na danych satelitarnych, może nam w tym pomóc. 

Cała prawda o miastach. Dlaczego otwarte dane to przyszłość?

Miasta cały czas ewoluują. Nieprzerwanie się zmieniają i podążają śladami mieszkańców, wdrażając najważniejsze rozwiązania. W tym miejscu nie sposób pominąć cyfryzację absolutnie każdego obszaru. Pojawiają się e-usługi, odbywają się dyskusje na temat zbierania i wykorzystywania danych, a ludzie mogą kupować bilety za pośrednictwem aplikacji mobilnej. To wszystko powinno odbywać się zgodnie z duchem otwartych standardów i wspierania obywatelskiej aktywności. Szczególnie ciekawym przykładem tego, jak miasta próbują o to zadbać, jest publikowanie otwartych danych.

Otwarte dane – klucz do innowacji

Warto zacząć od zdefiniowania, co uznajemy właściwie za otwarte dane? Można opisać je jako: dane dostępne dla każdego zainteresowanego, które zostały stworzone przez urząd lub na jego zlecenie. Otwarte dane wiążą się bezpośrednio z nowoczesnym zarządzaniem miastem, w którym wszystkie informacje są ogólnodostępne i w ten sposób dba się o przejrzystość.

Temat ten jest związany ponadto ze wsparciem dla przedsiębiorców czy jakichkolwiek organizacji pozarządowych. Dane stały się prawdziwym surowcem XXI wieku, który pozwala na zarabianie na nich poprzez wykrywanie ciekawych zjawisk lub oferowanie bardziej dopracowanych usług, a do tego lepsze poznawanie miasta. Sektor prywatny robi użytek z własnych danych, a w przypadku smart cities prosi się aż o to samo, choć w tym przypadku zalecana jest kooperacja między firmami, a administracją publiczną. Niewątpliwie pozwala to napędzać nowe pomysły w przestrzeni miejskiej. 

otwarte dane

Jednocześnie dbanie o otwarte dane nie kończy się w określonym momencie, na przykład w chwili udostępnienia wszystkich posiadanych wiadomości. Należy pamiętać, że pojęcie to oznacza także aktualizowanie danych na bieżąco. Niezwykle ciekawie otwarte dane zostały podzielone na pięć kategorii według skali opracowanej przez Tima Bernesa Lee (https://5stardata.info/en/).

Opracował on następujące poziomy:

  1. Udostępnianie danych na stronie internetowej w dowolnym formacie.
  2. Dane w ustrukturyzowanej formie, np. plik Excel zamiast skanu tabeli.
  3. Informacje dostępne w ustrukturyzowanej formie o otwartej strukturze, np. CSV lub XML zamiast XLSX.
  4. Wykorzystanie odnośników URI i RDF do opisu danych.
  5. Użycie kontekstowych odnośników URI do innych źródeł.

Przeczytaj również: Top 10 smart cities na świecie.

Gdzie stawia się na otwarte dane?

Warto zobaczyć, gdzie otwarte dane są już udostępniane oraz aktualizowane. Wiele organizacji rządowych i pozarządowych dostrzegło potencjał drzemiący w takim rozwiązaniu, więc nic dziwnego, że w Internecie pojawiło się sporo dedykowanych platform. Interesująco przedstawia się Portal Otwartych Danych Unii Europejskiej, brytyjskie Opening up Government czy Global Open Data Index. Udowadniają one, że takie działanie jest możliwe i to na ogromną skalę.

otwarte dane

W skali światowej widać już liderów, którzy w największym stopniu stawiają na otwartość danych. Z pewnością w tym zaszczytnym gronie można umieścić Wielką Brytanię czy USA. Transport for London było jedną z pierwszych publicznych organizacji decydującą się na udostępnienie informacji. Wśród nich pojawiły się wiadomości na temat opóźnień, tras przejazdów, problemów, przewidywany czas jazdy czy opłaty. To zaowocowało powstaniem popularnych aplikacji ułatwiających życie mieszkańcom i pozwalającym publicznej firmie na uzyskanie wyższego zadowolenia klientów, co ma przełożenie bezpośrednio na wyższe zyski.

Warto sprawdzić przykłady bezpośrednio z Polski:

Jasne i ciemne strony otwartych danych

Otwarte dane pozwalają na rozwijanie praktycznych pomysłów ze strony obywateli. W ten sposób motywuje się mieszkańców do stania się częścią aktywnego społeczeństwa, w którym ich firmy będą w stanie zapewniać innowacje usługi lub aplikacji. Będzie mieć to przełożenie na sytuację finansową regionu oraz poprawę zaufania na linii mieszkańcy – administracja publiczna. Jednocześnie otwarte dane oznaczają przejrzystość, co dodatkowo wzmacnia taką więź. Nie wolno zapominać o tym, że skorzystać na tym wszystkim mogą usług publiczne. Łączenie danych z różnych źródeł, np. urzędów, zapewnia szerszą perspektywę na dany problem i pozwala zoptymalizować konkretne czynności.

Jednocześnie należy omówić pewne nowe obowiązki. Szczególnie chodzi tu o dbanie o aktualizowanie zgromadzonych danych, ponieważ mogą one szybko się przedawnić i wówczas ich wartość spadnie do zera. Na szczęście z pomocą przychodzą tu dedykowane narzędzia pozwalające zautomatyzować takie czynności. Dalej mamy temat architektury takiego rozwiązania. Idealną opcją z perspektywy końcowego użytkownika jest możliwość pobierania danych poprzez interfejs API, co powinno być uwzględnione przez urząd administracji publicznej.

Według raportu McKinsey, otwarte dane mogą pomóc wygenerować dodatkowe od 3 do 5 miliardów dolarów zysku w ciągu 1 roku w 7 obszarach: edukacji, transporcie, handlu detalicznym, elektryczności, branży naftowej i gazowniczej, opiece zdrowotnej, finansach.

Poważne korzyści z otwartych danych

Dla samego miasta wprowadzenie platformy z otwartymi danymi to pewien koszt. Trzeba pamiętać o tym, że jest to inwestycja na przyszłość, w której skorzystać z tego będzie mogło sporo nowych firm. Możliwe zresztą, że stworzą one usługi usprawniające pracę urzędów, co przełoży się na finansowe oszczędności. Przełożyć się może również na wspieranie kolejnych decyzji mieszkańców lub władz miast i pokazuje obywatelom, że miasto się stara. Do tego dochodzi kwestia pokazania tego, że mówimy tu o zanonimizowanych danych. Administracja publiczna powinna zadbać o edukację w tym obszarze, ponieważ sporo mieszkańców może mieć niesłuszne obawy co do naruszenia ich prywatności.

Świetnym przykładem jest aplikacja Blind Square stworzona z myślą o osobach niewidomych. Pobiera ona dane z Foursquare i OpenStreetMap, aby zapewnić odpowiednią trasę. Toot Sweet! pozwala z kolei na zwiedzanie Paryża zgodnie z gustem turystów, którzy mogą skupić się na czerpaniu przyjemności z wycieczki do stolicy Francji. Projekt CityOS z Barcelony zakłada natomiast umożliwia deweloperom testowanie sensorów oraz kolejnych źródeł danych udostępnianych przez API. MTA z Nowego Jorku pozwoliło na rozbudowę sieci transportowej.

Smart City, a otwarte dane

Przy omawianiu smart cities nie wolno pomijać tematu otwartych danych. Nowoczesne miasto przyszłości bazuje na zaufaniu oraz wspólnym działaniu. Udostępnienie informacji miejskich do ich wykorzystania przez obywateli zdecydowanie do tego się zalicza i pokazuje, że możliwa jest kooperacja między sektorem prywatnym, a publicznym.

analityka biznesowa

Warto odnieść się do tego, że Smart City 3.0 zakłada bliską współpracę między tymi dwoma obszarami i otwarte dane znakomicie się sprawdzają jako zachęta do podjęcia wspólnych działań. Do tego informatyzacja administracji publicznej umożliwia zbieranie nowych danych, które mogą pokazać zaskakującą prawdę o mieście.

Przyszłość otwartych danych

Otwarte dane stanowią jeden z fundamentów miast przyszłości. Dają one wymierne korzyści mieszkańcom, miastom i są doskonałym świadectwem tego, że możliwe jest wypracowanie współpracy. Technologia powinna nam służyć, dostarczając cennych informacji i ich udostępnienie to naturalny element strategii Smart City 3.0 i jeszcze nowszych wcieleń.

Analiza wypadków drogowych w Barcelonie

Cały kod dostępny w naszym repozytorium na GitHub.

Postanowiliśmy skorzystać z otwartych danych z Barcelony i opracowaliśmy projekt dotyczący wypadków samochodowych i ich zapobiegania. W tym celu wykorzystaliśmy udostępnione przed administrację publiczną dane, które można znaleźć również na Kaggle. W pierwszym kroku oczyściliśmy dane ze zbędnych informacji, a następnie zajęliśmy się ich wizualizacją i analizą. Określiliśmy momenty największego natężenia wypadków w zależności od aspektów czasowych (miesiąc, dzień tygodnia, godzina) oraz naturalnych (wiek, płeć). Następnie stworzyliśmy korelację, m.in. dni tygodnia i godzin, obrazując tym samym momenty podwyższonego ryzyka na wystąpienie wypadku. Wykorzystując takie otwarte dane, jesteśmy w stanie przewidywać szerokie spektrum zjawisk i problemów, a następnie zapobiegać im.

Przeczytaj również: Jak Barcelona zadbała o bezpieczeństwo pieszych?

Zebranie danych i ich udostępnienie w Polsce to element, który może przełożyć się na poprawę jakości życia i bezpieczeństwa w naszym kraju.